About

Zachodnia Islandia - 2 dzień ( dużo zdjęć )

Islandia zachodnia drugi dzień



Nastepny dzień zaczął się bardzo wcześnie bo już o 6 byliśmy a w zasadzie to Piotr był na nogach. Leniwie rozpoczęliśmy kolejne zmagania w drodze. Naszym celem numer jeden z rana było znalezienie basenu w którym mogliśmy się wymyć i zrelaksować. Po naradach w którym kierunku zmierzamy i co po drodze chcemy zobaczyć wybraliśmy basen w Borgarnes.





Z tym basenem trafiliśmy w dziesiątkę- super miejsce. Było przed dziewiątą rano jak dojechaliśmy. Basen nie jest zbyt duży ale o tej porze naszymi kompanami byli tylko emeryci. Także zajęliśmy wiekszą część basenu, który był na zewnątrz! Woda była bardzo ciepła. Po krótkiej dziecinnej zabawie z ringo poszliśmy do sadzawki dla dzieci. Bardzo płytka i bardzo gorąca woda. Opalaliśmy się ponad godzine. I prawie przycieliśmy sobie komara :) aż nie chciało nam się z tej wody wychodzić. To był niesamowicie relaksujący czas :) Dobrą wiadomością jest to, że ten basen był bardzo tani około 500 koron za osobę.
Następnie stwierdziliśmy, że to miasteczko jest bardzo urocze i zwiedzimy je skoro tutaj się znajdujemy. Zrobiliśmy mały przystanek na stacji N1. Jeśli tylko tam będziecie bez problemu znajdziecie to miejsce. Wielka stacja benzynowa z restauracją w środku. 
Kawa i ciastko zajęło nam  znowu sporo czasu ale jak to na urlopie, nikt z nas się nie śpieszył. Potem pojechaliśmy w stronę oceanu. A naszym oczom ukazał się taki piękny widok.



Typowe islandzkie mini domki z trawą i mchem na dachu.


Widok na ocean i przepiękne góry!


Kilkaset metrów dalej dojechaliśmy do końca miasteczka. Widok zjawiskowy


Posąg ważki. No dobra pewnie to jest smok.


Widok na most, którym wjeżdzamy do miasta od strony Akranes


Te domy przypominają mi obraz w mojej głowie Hiszpanii tyle, że tu jakieś 30 stopni mniej na termometrze...


Ważko-smok w artystycznym ujęciu Piotra


Jeszcze wracając do widoku gór pare zdjęć wyżej. Wyobraźcie sobie zimę i zorzę polarną nad tymi górami :) BAJKA
Te góry zwą się Hafnarfjall
 Po drodze chcieliśmy znaleźć jedno ciepłe źródło. W zasadzie nie było cięzko do niego trafić, musieliśmy być po prostu uważni żeby nie przegapić zakrętu za pewną farmą. 

Dojazd do samego miejsca po zakręcie prowadził przez szutrową drogę. Najlepiej jechać bardzo powoli. 



Było dla nas bardzo wietrznie i nie zdecydowaliśmy się na kąpiel. 



Ah so romantic
Jak widzicie na zdjęciu kąpiel była możliwa, woda cieplusia ( sprawdziliśmy ) i tylko czterech turystów. Więc poszukiwania ciepłych dzikich źródeł są popularnym zjawiskiem. Na szczęście mamy namiary na kolejne dzikie źródeło nie tak bardzo popularne.



To okolica tego źródełka. Piękna prawda?



Naszym kolejnym punktem był Kirkjufell :) 




To droga prowadząca do tego miejsca. Kirkjufell widać z daleka. 






Jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków Islandii.
Kirkjufell dosłownie znaczy church mountain, ciężko przetłumaczyć na polski. Góra kościołowa?
Dojazd do miejsca bardzo prosty, przy drodze znajduje się znak oraz parking. Okolica jest naprawdę świetna. Mimo tego, że tam bardzo mocno wieje. 

Po dojechaniu do Kirkjufell byliśmy tak głodni i zmarznięci, że w naszej głowie była tylko jedna myśl : znaleźć odpowiednie miejsce na kemping!


To był niezły wyczyn, ponieważ zanim objechaliśmy cały park narodowy Snæfellsjökull tak nas wywiało, że chyba nie zdajecie sobie sprawy. Dla zobrazowania. jadąc wielkim kamperem, mieliśmy czasem trudność z utrzymaniem go idealnie prosto jadącego. Siedząc w nim bałam się, że drzwi mi wiatr wyrwie. Dodatkowo ta okolica jest zwyczajnie uboga w różnego rodzaju krzaczki, które mogły by uchronić nasz mini grill przed porwaniem przez wiatr.... Poza tym ze względu , że park to park nie mogliśmy się tam zwyczajnie rozbić.Z tego też powodu cały praktycznie park przejechaliśmy i "zwiedziliśmy" go przez szybę. To był też powód dla którego nie znalazłam maskonurów. A może wcale bym nie znalazła? A po co się tak wywiać? Ogólnie sam park narodowy nie był dla nas oszałamiającym miejscem i stwierdziliśmy, że skoro to jest park narodowy to w takim razie cała Islandia powinna nim być :)
Jednak na trzy miejsca odważyliśmy się wyjść. Weszliśmy na krater Saxholl. Niestety zdjęć nie mamy konkretnych bo wiało tak cholernie, że Piotr mnie wciągał do góry. Nie dość, że ledwo się trzymałam na nogach to do tego pył ładował mi się w oczy i usta... dla mnie to było okropne. Nie lubie tego Saxholl. :D 





Kolejnym miejscem na które wyszliśmy z naszego kochanego kampera był hm czarny kościół Búðir. Piękna okolica ale wietrzna strasznie. 



  





Przypadkowym miejscem, które odkryliśmy na naszej drodze był kanion o nazwie Rauðfeldargjá. Jak się to czyta, nie mam zielonego pojęcia. Ale cieszę się, że zdecydowaliśmy się zatrzymać. Niesamowite miejsce! wow! Gdybym wiedziała dokładnie co to jest wziełabym statyw do zdjęć. Niestety mamy tylko pare sztuk z wnętrza. Było ciemno :( I za bardzo mi się ręce trzęsły z ekscytacji, że jestem w takim miejscu!










Niestety odpuściliśmy Arnarstapi mimo, że był na naszej liście. Głód hot-dogów przysłonił nasz głód zwiedzania :(









Całą powrotną drogę szukaliśmy odpowiedniego miejsca na kemping i znaleźliśmy go dopiero za Borgarnes. Na siłę dojechalibyśmy od razu do Reykjaviku. Ale po co? Kemping to kemping :D Więc rozbiliśmy się niedaleko summerhouse'ów.

Mieliśmy widok na ocean i na góry. Piękny zachód słońca, hotdogi, kemping, Islandia. Wakacje pierwsza klasa :) 




Tu ujęcia z drogi, których nie moge już zlokalizować. Za dużo pięknych zdjęć za mało czasu na notatki gdzie to było :D

































Zachodnia Islandia - 2 dzień ( dużo zdjęć ) Zachodnia Islandia - 2 dzień ( dużo zdjęć ) Reviewed by Michalina i Piotr on 16:02 Rating: 5
Michalina Dzianach. Autor obrazów motywu: Ailime. Obsługiwane przez usługę Blogger.