About

Nesjavellir, mały odpoczynek






Trochę mnie tu nie było. Spowodowane to było natłokiem pracy oraz wyjazdem.

Pod koniec sierpnia pojechaliśmy na kolejne małe wakacje do Polski. To już drugie wakacje w roku.
Miło i przyjemnie spędziliśmy ten czas. Pogoda była świetna. Aż nie chciało się wracać do tego chłodu. Spotkania ze znajomymi, rodzinką! Cud i miód :)
Skorzystałam z sytuacji i zakupiłam dodatkowy, który jest moim głównym aparatem, Nikon D610.
W swoim plecaku noszę już dwa body oraz jakieś 6 albo więcej obiektywów. Coraz ciężej ale to już ostatnie zakupy na ten rok. 


Jestem mega zadowolona bo osiągnęłam cel z następnego roku. 
W zasadzie wszystko co kiedyś wydawało mi się nieosiągalne zdążyłam sfinalizować w ciągu 6ciu miesięcy.
Jestem mega dumna z mojej nowej Sigmy 18-35mm 1.8 Art o której pierwszy raz pomyślałam ponad 2 lata temu.
Pękam ze szczęścia na myśl o moim Macbooku Pro Retina, którego sfinalizowałam dzięki moim szefom, którzy mi w tym pomogli.
No i oczywiście wzruszam się na myśl, że w końcu mam wymarzoną pełną klatkę o której myślałam odkąd zaczęłam się interesować fotografią.
Tym bardziej jestem z siebie dumna dlatego, że po tylu miesiącach jak nie latach wszystko sfinalizowałam wszystko sama bez brania kredytów!
Wyrzeczeń było sporo. Ale sporo też pracy i dobrego zarządzania.

Początkiem jednak była wiara mojego męża we mnie, że wszystko mogę osiągnąć jeśli odpowiednio się do tego przyłożę. I tak miesiąc po miesiącu cel się realizował "sam".

Do tej pory pamiętam zeszłą zimę kiedy z nudów szukałam lotów do Kanady. Po podliczeniu kosztów orientacyjnych chyba nawet się poryczałam do P. że nigdy  nie polecimy bo nie ma na to funduszy! Jednak nasze plany się tak ułożyły, że nasze pierwsze wakacje w tym roku spędziliśmy właśnie w Kanadzie! Wydaje mi się, a raczej ja to wiem na własnym przykładzie, że jeśli czegoś mocno pragniesz i jest to dla Ciebie dobre to dzięki twojemu wysiłkowi i "odgórnej pomocy" możesz osiągnąć wszystko! I nie ma rzeczy niemożliwych.
Niektórzy mnie pamiętają z liceum albo z mojego rodzinnego miasta i nikt ze mną na czele nie powiedziałby wtedy, że będę tu gdzie jestem teraz.
Nie chwalę się tu tylko, że pokupowałam sobie dużo sprzętu, który jest bezwartościowy dla innych. Chciałam pokazać, że warto stawiać sobie wysokie poprzeczki. Osiąganie swoich celów daje niesamowitą satysfakcje, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty i czas na kolejną!
Bo jak się nie rozwijasz to się zwijasz :D


Jedyne co musimy to uważać na swoje myśli. Bo my jak antena wysyłamy naszą energię w cały wszechświat. A to co do nas wraca to lustro naszych myśli i życzeń. Jeśli myśle negatywnie to to właśnie do mnie wraca. Jeśli skupiam się na pozytywach, to juz wiadomo co mnie spotyka. 
Nie twierdze ze to łatwe i ze w 100 procentach mi się to udaje. Ale probuje. 

I ważny jest relaks z naturą!
My z Piotrem wybraliśmy się na wycieczkę do Nesjavellir- 30 minut od stolicy. Tak aby pozbierać myśli i nabrać siły na następny tydzień.
No i wiadomo testowanie sprzętu. 

A wy jakie macie doświadczenia z osiąganiem swoich zamierzeń?


:)

































Nesjavellir, mały odpoczynek Nesjavellir, mały odpoczynek Reviewed by Michalina i Piotr Na Islandii on 11:06 Rating: 5
Michalina Dzianach. Autor obrazów motywu: Ailime. Obsługiwane przez usługę Blogger.