About

Siłownia po islandzku, czyli jak trenują Wikingowie.

Jak w temacie, dzisiaj przybliżę wam jak wygląda zwykły dzień treningowy Wikinga na islandzkiej siłowni.

Wraz z mężem uczęszczamy na jedną z trzech siłowni w Akureyri. 


                                                                      Átak


Tak właśnie wygląda. Jak widać przeszklona prawie ze wszystkich stron, co daje widok

na piękny fjord. Dziś miałam takiego kopa, że usiadłam w międzyczasie i podziwiałam 

widoki.





Co jest tam takiego innego? A no cóż: brak karty, którą musimy mieć bo bez niej nie wejdziemy.
Podaje się numer kennitala albo datę urodzenia jeśli chodzi o zagranicznych. Płacimy za miesiąc albo tyle ile chcemy czyli na pół roku.. BRAK UMOWY!!! Po prostu genialne. BRAK OPŁATY CZŁONKOWSKIEJ. Idealnie. Cena? Im na więcej miesięcy zapłacimy tym taniej. Miesiąc na siłowni kosztuje prawie 10.000 ISK co daje na oko 250 PLN.
Dużo? Jak na polskie zarobki, kosmos. Jednak nie jesteśmy w Polsce tylko na Islandii.

Tak więc zapłacisz za siłownię, miła pani za ladą pokazuje Ci urządzenie, na które musisz spojrzeć- robi Ci ono zdjęcie ( Twoim tęczówkom) i ot cały zapis Ciebie pojawia się w systemie.

Przy wchodzeniu na siłownie, to samo powtarzamy przed bramką. Skanowanie wydaje się dość dziwne ale tylko dlatego, że niespotykane w moim rodzimym kraju.
Dla nas to wygoda. Nie musimy pamiętać o kartach, dowodach czy innych rzeczach.
Pierwszy dzień treningowy za darmo. Można wejść zrobić trening.
No więc, szafki nie są zamykane. Ale bez obawy, nikt nikomu nic nie kradnie ;)
Można oczywiście poprosić o kłódeczkę. Ale po co? Żeby zgubić kluczyk w moim przypadku?

Ręczniki na siłowni za darmo, do zwrotu. Miłe z ich strony:)

Nikogo nie kusi zabranie ręczniczka do domu, bo i po co?
Na sali umywalki ogólnodostępne do nalewania sobie wody, która de facto jest bardzo dobra i czyściutka.

Oprócz tego widoku z bieżni:




Kolejnym "WOW" jest jacuzzi na dachu siłowni, baaaardzo duże jacuzzi. Z widokiem na fjord. Idealny pomysł na niedzielny relaks. Cudowności, zwłaszcza w zimę.


Jeśli chodzi o samą sale znajduje się w niej więcej maszyn niż wolnych ciężarów. Miejsca dla crossfitowców MAŁO!

W niektóre dni jest na prawdę ciasno. Ale daje się rade!

Za dużo się nie rozwodzę na temat sprzętu, ponieważ się nie znam. Ale mój mąż wyczynia sobie hardkorowe treningi więc musi być nieźle:)


Co do osób- każdy od stóp do głów ubrany jest w firmowe Under Armour. Także jeśli planujesz zrobić nalot na siłownie w dresach z gimnazjum i podartej koszulce to będziesz się troszkę wyróżniać. Ale tylko wyróżniać. Nikt nie spojrzy się krzywo, ot taki plus :)


Kobiety islandzkie nie boją się "przypakować". Dziś na strefie wolnego ciężaru na siedem osób- cztery to były kobiety z bardzo wyżyłowanymi sylwetkami. Na prawdę. Jestem w grubym szoku. Nie żaden fitness, bieganie na bieżni przez cały dzień tylko autentyczne mocne, męskie (albo nam się tak wydaje polskim kobietom, że męskie) treningi. To są kobiety Wikingów! Niekiedy mają większe "jaja" niż faceci na siłowni. Chociaż dobrze zbudowanych panów nie brakuje. I to nie zbudowanych na samej diecie. Jeśli wiecie o co mi chodzi.


Jest ogólnie bardzo czysto i schludnie, często można spotkać ludzi chodzących bez butów, w skarpetkach.


Odżyweczki na Islandii są dość drogie, nie wszystko jest dostępne. Przykładowo za duże białko ( 2,2 kg) zapłacimy 11.000 ISK czyli jakieś 270 PLN. Po więcej informacji zapraszam tu   http://cwiczzglowa.blogspot.com.    Jeśli macie pytania z tym związane piszcie śmiało!



Świadomość i dbanie o siebie jest tu na porządku dziennym. Zdrowy tryb życia. Norma.


A poniżej parę kadrów z dzisiejszej pięknej niedzieli w Akureyri.



Akureyri widok




Akureyri Islandia




Akureyri rzeźba




Pas gór Akureyri



Do zobaczenia za parę dni!
Siłownia po islandzku, czyli jak trenują Wikingowie. Siłownia po islandzku, czyli jak trenują Wikingowie. Reviewed by Michalina Na Islandii on 10:23 Rating: 5
Michalina Dzianach. Autor obrazów motywu: Ailime. Obsługiwane przez usługę Blogger.