About

Dom Św.Mikołaja i wyspa samotnych matek. Co mnie w Islandii zdziwiło

Tak jakoś ostatnimi dniami jestem lekko rozczarowana różnicami, które tu zauważyłam. Inaczej zostałam wychowana, mam inne wartości wpojone przez rodzinę. Otoczenie w Polsce inaczej ukształtowało moje postawy i myślenie. Tu są one niszowe. Inaczej tu żyją ludzie, inaczej poczynają w swoich związkach i rodzinach. I szczerze mówiąc przyznam się, że minie trochę czasu zanim do tego przywyknę.

Tym krótkim wstępem pokażę Wam różnice społeczne, kulturowe i inne jakie zauważyłam. To mój pierwszy kraj emigracyjny. Być może w wielu innych państwach są podobne zachowania i różnice. Ocenicie sami, jeśli w takowym innym mieszkacie. Niektóre różnice są śmieszne, inne poważne i smutne jeszcze inne po prostu są, nie mają większego znaczenia.

Pierwsze moje spostrzeżenie to takie: Islandczycy są bardzo wyluzowani. Nie przejmują się za bardzo błahostkami. Nie ma problemu, że idziemy do sklepu w pidżamie. Nie obchodzisz ich jak Ty wyglądasz. Na wszystko jest czas. Nie ma co się stresować, przejmować. Podoba mi się to bardzo. Nie trzeba tu nikomu udowadniać jakim się jest modnym i bogatym człowiekiem. Na zakupy czy do galerii panie nie ubierają się w najnowsze trendy ,szpilki oraz pełny makijaż. A wszystko po to by wybrać się na zakupy. Albo śmieci nie trzeba wyrzucać w makijażu bo " co sąsiad sobie pomyśli jak mnie zobaczy w wałkach na głowie". Ich nos ich interes. Nie ich nos nie ich interes. To takie.... proste! W oknach brak firanek... I nikt do talerza Ci nie zagląda! W Polsce jest trochę inaczej.

Islandczycy są pomocni. Bezinteresownie.. Nie na zasadzie; ja mu pomogę to on mi kiedyś też będzie musiał pomóc. Z doświadczenia widzę więcej dobrych uczynków i pomocy bezinteresownej niż w rodzinnym kraju. Tu każdy z nas ma dużo takich  doświadczeń do porównania jak jest w Polsce.

Nie ma tu zwrotów : Pan i Pani. Tu każdy po imieniu do siebie się odnosi. Szef, współpracownik czy ktoś w urzędzie, rozmowa zaczyna się na "Ty".  W pierwszych momentach można odczuć dyskomfort, bo przecież w Polsce inaczej się trzeba odnosić do ludzi. Do starszej pani na ulicy w Polsce nie powiem: "ej Ty, która godzina?". Dostałabym laską po plecach za to :) Żartuje. Po prostu taka różnica kulturowa. Ona mojego życia zbytnio nie zmieni ale można ją zauważyć

Tu żadna praca nie hańbi. Każda posada wymaga szacunku. Młoda dziewczyna na kasie nie oznacza gorszego człowieka. Praca to praca. Często się tu zdarza, że pytają w pracy kogoś o zdanie : " Jak Ci się tu podoba? Czy jesteś zadowolony z pracy?". Wliczając w to na przykład szefa. Wyobraźcie sobie w Polsce szefa, który pyta się Was :"Czy jesteś zadowolony ze swojej pracy?". A jeśli odpowiecie, że nie? To co dalej? Opisana różnica nie jest z mojego własnego doświadczenia. Ale chodzi o inne podejście do tematu pracy. Praca ma być nie tylko tyraniem na życie z dnia na dzień. Mamy być z niej zadowoleni, niezestresowani w niej i ma dawać pieniądze z których jest się zadowolonym. No tak wiem. Pieniędzy nigdy za wiele, chociaż mi miliony na koncie nie są potrzebne do szczęścia, więc zadowolenie z pracy i zarobków to kwestia indywidualna.
Jeszcze przy temacie pracy- tu wiek nie gra roli. Dużą rolę gra doświadczenie. Czy to nie jest takie proste?
Wiecie co mnie zdziwiło ostatnio? W naszej malej galerii tu w Akureyri, w sklepie sportowym obsłużyło nas dwóch panów, którzy mieli grubo po 60-tce. Tak myślę. Podobno są właścicielami tego sklepu. Ale chodzi o to, czy w Polsce w Galerii zobaczycie panie po 50tce w sklepie odzieżowym? Czy muszą to być piękne, młode, wymalowane dziewczyny?
Polsko...nie wygląd a doświadczenie i charakter się liczy please!
Tak wiem zaraz się znajdą głosy, że gdzie to doświadczenie mamy zdobyć? Tu już pytania nie do mnie.

I różnica, która mnie osobiście jakoś dotknęła.

Model rodziny. Nie wiem czy wiecie ale Islandia ma największy odsetek samotnych matek w Europie. W 2006 wynosił on 64%. Dane z link.
Odnoszę wrażenie, że to czego mnie uczono tu nie ma sensu. A może nie sensu. Po prostu nie ma wcale takiego dużego znaczenia jak myślałam, że powinno mieć.

Samotne matki to norma. Związek małżeński młodych ludzi to nie norma. Masz męża? Ale dziwne.
Jesteś w związku z kimś całkiem długo? Ale dziwne.

Aż nie wiem co napisać dalej żeby nie użyć brzydkich słów.

Po prostu. Nie zwraca się uwagi tu na to z kim się ma dziecko. Młoda dziewczyna ( albo i nie młoda) zaszła w ciążę i nie ma ojca dziecka. Taka sytuacja tu nie jest stygmatyzowana (napiętnowana).
Życie toczy się dalej, dziewczyna dalej się uczy, idzie na studia, dostaję pomoc od państwa, i tak dalej. Może kolejne dziecko, może z kimś innym albo nieznanym. A może po prostu zakłada rodzinę z jakimś mężczyzną. Tak to jest. Liczby to liczby.
Panuje tu niesamowita wolność seksualna. Podrywanie w barze często kończy się w łóżku.
A słaba edukacja seksualna prowadzi do ciąż i potem do takich sytuacji ( tak sądzę chociaż nie wiem).
Model rodziny jest zupełnie inny niż nasz tradycyjny- mąż, żona dzieci (dziecko) z tych ludzi.

Napisałabym jedno zdanie jeszcze ale jest ono bardzo mocno nacechowane negatywnie więc oszczędzę tego.
To moje odczucia. Kogoś może to mniej dotknąć.
Jednak moim skromnym zdaniem rodzina to rzecz święta, zdrada to hańba.
Tu tego raczej nie dostrzegam.
Pragnę zaznaczyć, że w każdej regule są odstępstwa. Wszystko co opisałam nie zawsze musi się zgadzać.
Taka mała różnica kulturowa. A może znak naszych czasów?

_____________________________________________________________________________________________________________


Na koniec trochę milszy akcent. 

Byłam w domku Św, Mikołaja a dokładniej 13-tu Jólasveinar czyli gwiazdkowych chłopców.
Mamą tych gwiazdkowych chłopców jest Gryli ( y w tym słowie posiada kreseczkę niestety moja klawiatura jej nie posiada).




Więc Gryla to wielka olbrzymka ludożerczyni, która w okresie adwentu polowała na niegrzeczne dzieci.

Jej synowie słynęli swego czasu za : podjadaczy, złodziei kiełbasek itp.
Więcej informacji pod tym linkiem Gryla i jej chłopcy.


Jólagarðurinn


W tym miejscu znajduje się ten cudowny domek.




Po prostu oszalałam jak to wszystko zobaczyłam!





Może ciepłej kawki? A może lepiej później bo jak tam wejdziecie to się można popluć z zachwytu.





Taka ilość dobroci... Nie wiedziałam co fotografować i niestety sporo zdjęć wyszło nieostrych ze względu na dłuższy czas naświetlania.











  Pięknymi schodami w dół do krainy cudowności.
















Choinki, bombki, dziadki do orzechów, słodycze  po prostu wszystko o czym się marzyło  w dzieciństwie













A wy kiedy ostatnio poczuliście się jak dziecko? Szczęśliwi i bez żadnych trosk w głowie? W pidżamie i z mokrą głową pod czapką?
Bo ja właśnie wtedy.



Prezenty już wybrane?!

Dom Św.Mikołaja i wyspa samotnych matek. Co mnie w Islandii zdziwiło Dom Św.Mikołaja i wyspa samotnych matek. Co mnie w Islandii zdziwiło Reviewed by Michalina i Piotr on 04:16 Rating: 5
Michalina Dzianach. Autor obrazów motywu: Ailime. Obsługiwane przez usługę Blogger.